Rimmel colour rush – czyli pomadka do ust w kredce

Pomadki w kredce to nowość od Rimmela. Według rekomendacji producenta szminki te powodują, ze mnie trzeba już wybierać między intensywnością odcieni a wygodą noszenia pomadki. Do tego dostępne są one w różnych wersjach kolorystycznych. Co więcej ogromnym plusem tego typu pomadek jest także ich działanie nawilżające, co sprawia, że kolor długo utrzymuje się na ustach (dobrze by było).

Z osobistych doświadczeń mogę podzielić się z Wami opinią, że pomadki w kredce są bardzo przyjemne w użytkowaniu. Co więcej mają także miły, waniliowy zapach oraz kremową konsystencję. Ich szpiczasty czubek znacznie ułatwia aplikację, co pozwala zrezygnować z użycia konturówki.

Moją jedyną uwagą jest jednak ich trwałość. Bardziej niż pomadkę przypominają one jednak błyszczyk. To powoduje, że (mimo zapewnień producenta) ich trwałość pozostawia wiele do życzenia. Mówiąc w prost – częste poprawki makijażu są konieczne.

Pomadka kosztuje około 27 zł, natomiast jej pojemność to 2,5 g. Wśród najciekawszych odcieni wymieniłabym na przykład:

#100 Give me cuddle – bardzo uniwersalny odcień, a właściwie balsam podkreślający naturalny kolor ust.

#110 Make me blush, czyli chłodny róż ( idealny dla blondynek).

# 500 The Redder, The Better, czyli tak zwana krwista czerwień (dla mnie absolutnie numer 1).